Dawno, dawno temu, kiedy internet nie był jeszcze tak powszechny i popularny jak teraz, realizowałem swoją potrzebę pisania na inne, bardziej tradycyjne sposoby. Jednym z nich było pisanie listów, które znalazło szczególne miejsce w moim sercu...
Epistolografia pojawiła się w moim życiu w 1998 roku, w wieku 15 lat. Zakupiłem wówczas książkę "Świat Zofii" Josteina Gaardera. Jest to powieść filozoficzna przeznaczona przede wszystkim do młodego pokolenia. Książka ta była dla mnie bardzo interesująca. Jednak jeszcze bardziej zainteresowało mnie znalezione wewnątrz zaproszenie do przyłączenia się do klubu korespondencyjnego, który był w tamtym okresie prowadzony przez wydawnictwo. Wystarczyło tylko wysłać swoje dane personalne na adres wydawnictwa i czekać na listy. Oczywiście od razu się do niego zapisałem i przez kilka kolejnych lat prowadziłem żywą korespondencję z kilkoma osobami z całej Polski, przy czym w większości były to osoby płci przeciwnej. Najdłużej przetrwała moja znajomość z dwiema dziewczynami- Ulą i Pauliną. Zapewne wydarzyło się tak, ponieważ byliśmy rówieśnikami i najlepiej się rozumieliśmy (myślę, że w wieku 15- 19 lat ma to jeszcze duże znaczenie). Niestety również z nimi po jakimś czasie urwał się kontakt. Zapewne ma to związek z coraz większą popularnością internetu, który ostatecznie niemal całkowicie wyparł tradycję pisania listów. Chociaż winę można zrzucić również na fakt, że w pewnym momencie życia zaczyna brakować czasu na wszystkie kontakty z młodości...
Dzisiaj bardzo tęsknię za czasami, kiedy pisałem dużo listów i po raz pierwszy w życiu nawiązywałem kontakty z ludźmi z całego kraju. Mogłem to robić bez pomocy klawiatury i kabla internetowego, co też jest dla mnie istotne. Epistolografia wymagała ode mnie większego skupienia i zaangażowania. Musiałem bardziej się postarać, aby poprawnie napisać cały tekst. A największą nagrodą był fakt, że na mój list przyszła odpowiedź. Oznaczało to, że komuś chciało się przeczytać moje bazgroły. Nawet, jeżeli była to tylko jedna osoba, czułem się bardzo dowartościowany. Piękny był również ten czas oczekiwania na odpowiedź i ta radość, kiedy znalazłem nową przesyłkę w skrzynce pocztowej. Oczekiwaniu towarzyszył oczywiście pewien stres, ale porównałbym go raczej do takiej pozytywnej frajdy, której ostatnimi czasy trochę mi brakuje. Dzisiaj, w dobie internetu, wszystko jest łatwiejsze. Nasza komunikacja z ludźmi jest coraz szybsza, coraz bardziej się upraszcza. A ja tęsknię za tamtymi wspaniałymi czasami, kiedy byłem nastolatkiem i pisałem długie listy...
Pisanie listów (wspomnienia)
By Unknown
autor obrazka: Andrzej Mleczko
1. Idzie ksiądz- pedofil,
Wzrokiem kasę łowi.
Szuka ministrantów
Do wieczornych rautów.
Siostra Bernadetta
Ma bujnego kreta.
A pieniądze z tacy giną,
Kiedy chleje mszalne wino.
Refren:
Kościół katolicki
Wszystkim nam jest bliski.
Pieśni te z ambony
Ku chwale mamony.
2. Dziś przychodzi biskup,
W sutannie ma peryskop.
Ksiądz proboszcz już gotowy
Na wieczorne łowy.
Babcie od różańca
Nawarzyły grzańca.
Impreza do wieczora
Dla Ojca Dyrektora.
Refren:
Kościół katolicki
Wszystkim nam jest bliski.
Pieśni te z ambony
Ku chwale mamony.
1. Idzie ksiądz- pedofil,
Wzrokiem kasę łowi.
Szuka ministrantów
Do wieczornych rautów.
Siostra Bernadetta
Ma bujnego kreta.
A pieniądze z tacy giną,
Kiedy chleje mszalne wino.
Refren:
Kościół katolicki
Wszystkim nam jest bliski.
Pieśni te z ambony
Ku chwale mamony.
2. Dziś przychodzi biskup,
W sutannie ma peryskop.
Ksiądz proboszcz już gotowy
Na wieczorne łowy.
Babcie od różańca
Nawarzyły grzańca.
Impreza do wieczora
Dla Ojca Dyrektora.
Refren:
Kościół katolicki
Wszystkim nam jest bliski.
Pieśni te z ambony
Ku chwale mamony.
Kościelna imprezka (wiersz)
By Unknown
Kiedy był dzieckiem, był okropnie nieznośny. Potrafił zepsuć swoim rodzicom każdy dzień swoimi wybrykami. Psuł wszystko, co tylko trafiło mu się pod rękę. Każdemu dokuczał, wszystkich doprowadzał do szału. Jego największym wrogiem była jego starsza siostra. Po wielu wybrykach i przykrościach, których jej przysporzył, nie potrafiła znieść jego towarzystwa. Bez przerwy kłócili się o wszystko. Jako młodzieniec stał się jeszcze gorszy. Bardzo wcześnie zaczął palić i pić, zaczął się też zadawać ze złym towarzystwem. Nękał dzieci w szkole, do której chodził. Niedługo później sięgnął również po narkotyki. Ciągle chodził na imprezy, przez co coraz rzadziej bywał w domu a jego oceny w szkole pozostawiały wiele do życzenia. Rodzice nie wiedzieli, jak sobie z nim poradzić. Wszystko wskazywało na to, że ich syn stacza się na dno...
Jego siostra była jego zupełnym przeciwieństwem. Zawsze była grzeczna i uczynna, bardzo dobrze się uczyła. Zaraz po ukończeniu liceum poszła na studia do Akademii Medycznej, które skończyła z wyróżnieniem. Miała mnóstwo przyjaciół, na których zawsze mogła liczyć. Jej życie zapowiadało się fantastycznie. Tuż po ukończeniu studiów wybrała się z grupą przyjaciół pod żagle na Mazury. Miała w ten sposób uczcić sukcesy naukowe i przy okazji spędzić miło wakacje. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii...
Po tygodniu od wyjazdu do rodziców zadzwonił telefon. Okazało się, że ich córka miała tragiczny wypadek na jeziorze i leży w szpitalu w śpiączce. Rokowania były bardzo złe, groziła jej śmierć. Rodzice z synem pojechali do szpitala w Olsztynie, gdzie przebywała ich córka. Kiedy weszli do szpitala i usiedli przy jej łóżku, ich syn nie wytrzymał i zaczął płakać. Trzymając swoją siostrę za rękę i płacząc bardzo głośno, błagał Boga w duszy o to, żeby uratował ją od śmierci i przywrócił do zdrowia. Obiecał, że się zmieni. Przysięgał, że przestanie zachowywać się jak bandyta, zerwie z nałogami i zacznie się normalnie uczyć. Obiecał też, że zmieni swoje nastawienie do ludzi, a jeśli będzie taka konieczność, poświęci całe swoje życie Bogu, byleby tylko jego siostra wyzdrowiała. Obudziła się dwa dni później. Była senna i obolała, ale całkiem zdrowa. Lekarze mówili później, że to cud. Zastała przy swoim łóżku szczęśliwą, uśmiechniętą rodzinę. Nawet jej brat cieszył się z jej nagłego wyzdrowienia, czym bardzo ją zadziwił. Tydzień później wyszła ze szpitala...
Po tym wydarzeniu bardzo się zmienił. Przestał źle zachowywać się wobec ludzi, zerwał ze złym towarzystwem i pożegnał się z nałogami. Częściej bywał w domu i lepiej się uczył. Pogodził się nawet ze swoją siostrą i zaprzyjaźnił się z nią. Po zrobieniu matury nie miał żadnych wątpliwości, jaką drogę wybrać: kapłaństwo. W seminarium poznał fantastycznych ludzi, dzięki którym łatwiej przeżył kilka lat ciężkich studiów. Poznał między innymi kilka osób wchodzących w skład seminaryjnej kapeli rockowej. Przyszli księża nie wymyślili żadnej nazwy dla swojej grupy, ale grali bardzo ochoczo, ciesząc się sporą popularnością również poza seminarium. Okazało się, że ma fenomenalny, bardzo rockowy głos. Potrafił też pisać teksty piosenek. Z wielką przyjemnością przyjęli go do kapeli. Starał się często odwiedzać swoją siostrę. Po skończeniu seminarium został przydzielony jako wikariusz do jednej z parafii. Doskonale komunikował się z dziećmi, dzięki czemu zaczął uczyć religii w miejscowej szkole. Poza tym cały czas śpiewał w kapeli. Podczas jednego z koncertów został zapytany przez dziennikarza, jak nazywa się zespół. Spojrzał na wszystkich członków kapeli, potem na swoją siostrę, a po chwili skierował wzrok na tłumnie przybyłą publiczność.
- Boscy przyjaciele- stwierdził i uśmiechnął się.
Boscy przyjaciele (opowiadanie)
By Unknown

Cześć!
Niedawno dowiedziałem się o akcji prowadzonej na blogu Andrzeja Tucholskiego pod nazwą Share Week 2017. Co prawda pod moim obecnym adresem jestem od niedawna i nie mam praktycznie żadnej siły przebicia, jednak znam już sporą grupkę blogerów, których przy każdej okazji chętnie bym polecił. Dlatego postanowiłem wziąć udział w tej akcji. Tutaj niestety pojawia się problem: w ramach Share Week można polecić tylko trzy blogi. Dlatego niestety jestem zmuszony zrobić odsiew i wybrać trójkę blogerów, którzy najbardziej mnie zachwycili w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Mam nadzieję, że nie będziecie się tym faktem specjalnie zamartwiać. Tak na prawdę uwielbiam Was wszystkich, a to jest tylko zwykły łańcuszek.
Pierwszym blogiem, który chciałbym Wam w tym miejscu polecić, jest Piątkowy Kącik Nienawiści Dla Ludzkości. Bloga prowadzi Ania, którą poznałem w 2004 roku. Była wówczas bardzo młodą dziewczyną i prowadziła bloga na Onecie. Od tamtego czasu Ania bardzo się zmieniła, a jej pisanie i blogowanie dojrzało. Jej Kącik ma specyficzny styl i inteligentny, czarny humor, dzięki czemu każdy Jej wpis czytam z nieukrywaną przyjemnością. Często zastanawiam się, czy nie mam do czynienia z zawodową dziennikarką, dla której sam akt pisania jest formą relaksu i zabawy. Nie pytałem Jej nigdy o żadne prywatne sprawy, ale wcale bym się nie zdziwił. Sam fakt, że Ania odnalazła mnie niedawno po latach i od razu wiedziała, że Theodoros z Onetu to Bogdan z Blogspota... Aniu, czy jesteś dziennikarką? :)
Kolejną blogerką, którą polecam, jest Bożena Wąs, którą znam jeszcze dłużej, niż Anię. Z Bożeną poznałem się jeszcze w 2003 roku, w trakcie naszych studiów na filologii klasycznej. Po jakimś czasie odszedłem z tych studiów, a Bożenka je skończyła. Jednak ten krótki czas owocował w wiele ważnych wydarzeń. Nie wspomnę już o tym, że wypiliśmy wtedy wspólnie tyle alkoholu, że dla jednej osoby już dawno zakończyłoby się to chorobą alkoholową. Wspomnę więc o tym, że właśnie w tamtym czasie (2004 rok) założyłem swojego pierwszego bloga na Onecie, a Bożenka wkrótce poszła w moje ślady. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, ale nie zmieniło się jedno: wyśmienity styl i błyskotliwy humor Bożenki. A właśnie to lubię w niej najbardziej. Nie będę tutaj pisał zbyt wiele. Po prostu zajrzyjcie na Jej bloga i dajcie się wciągnąć. Wiele osób zostało na Jej blogu już na stałe.
Moja trzecia nominacja idzie do Wilmy, blogerki z Kaszub, która nie tylko bardzo pięknie pisze, ale również haftuje. Blog Wilmy jest prowadzony z dużym zaangażowaniem. Polecam go Wam, ponieważ bardzo lubię wszystkich ludzi z pasją. Niestety samą Wilmę znam jeszcze bardzo krótko, więc nie mogę Wam opowiedzieć żadnych smacznych kąsków na Jej temat. Ale kto wie... być może kiedyś się to zmieni? :D
Na zakończenie chciałbym poinformować, że dzisiaj mija pierwsza rocznica od premiery kampanii społecznej, w której wziąłem swój skromny udział. Zapraszam Was wszystkich do jej obejrzenia.
Share Week 2017
By Unknown
Cześć!
Przepraszam, że nie było mnie na blogach przez jakiś czas, ale byłem na małej wycieczce do Kielc. Przed wyjazdem ludzie mnie straszyli, żebym tam nie jechał, żebym uważał, bo to miasto bandytów, itp. Cóż... okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Mieszkańcy Kielc okazali się całkiem przyjaźni a samo miasto jest ładne. Ścisłe centrum miasta znajduje się w okolicach ulicy Sienkiewicza, która jest głównym miejskim deptakiem. Zaczyna się ona w okolicach dworca PKP i ciągnie się dość długo. Idąc ulicą Sienkiewicza można dotrzeć między innymi na Rynek i do Pałacu Biskupów Krakowskich. Na samej ulicy Sienkiewicza od czasu do czasu otwierany jest ryneczek handlowy, na którym można kupić jedzenie i inne ciekawostki z całego kraju. Jest to jednak okresowa okazja i miałem trochę szczęścia, że na nią natrafiłem. Poza okolicami ulicy Sienkiewicza same Kielce nie oferują zbyt wiele. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jest to dość niewielkie miasto. Akurat mi bardzo to pasuje. Szczerze mówiąc Kielce są jedną z większych miejscowości, jakie odwiedziłem ostatnimi czasy. Być może dlatego, że na co dzień mieszkam w dużej aglomeracji i swój wolny czas wolę spędzać w mniejszych miejscowościach.
Poza samymi miejskimi atrakcjami udało mi się trafić na kilka ciekawych osób. Podczas nocowania w pensjonacie natrafiłem na parkę, która zamówiła nocleg na jedną noc. Zrobili to chyba wyłącznie po to, aby uprawiać tam seks. Zaczęli zabawę punktualnie o 20, a skończyli w okolicach pierwszej w nocy. Nie zwróciłbym na to uwagi, gdyby nie fakt, że byli bardzo głośni i nocowali w pokoju obok. Przez chwilę nawet myślałem, żeby do nich dołączyć. Obawiałem się jednak, że nie wytrzymałbym tak długiego "pukania". Kolejną ciekawą osobą była sprzedawczyni z Kauflanda, która praktycznie wcisnęła mi pisemko erotyczne do rąk i stwierdziła: "Tutaj są fajne dziewczyny. Proszę mi wierzyć, przeglądałam". Cóż... nie ma to jak dobry chwyt marketingowy. Kolejną ciekawą osobą był jeden z moich sąsiadów z pensjonatu, z którym przypadkiem stałem na zewnątrz na papierosku. Obok nas przechodziły akurat dwie młode dziewczyny. Sąsiad się im przyjrzał, po chwili odwrócił się do mnie:
- Huuu... Nerkę do przeszczepu bym oddał.
Po tych doświadczeniach zacząłem się zastanawiać, czy wszyscy mieszkańcy Kielc są jurni, czy po prostu ja przypadkiem tak trafiłem. :D
Na koniec zostawiam Wam kilka wybranych zdjęć z Kielc. Po więcej zapraszam na Instagrama.
Przepraszam, że nie było mnie na blogach przez jakiś czas, ale byłem na małej wycieczce do Kielc. Przed wyjazdem ludzie mnie straszyli, żebym tam nie jechał, żebym uważał, bo to miasto bandytów, itp. Cóż... okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Mieszkańcy Kielc okazali się całkiem przyjaźni a samo miasto jest ładne. Ścisłe centrum miasta znajduje się w okolicach ulicy Sienkiewicza, która jest głównym miejskim deptakiem. Zaczyna się ona w okolicach dworca PKP i ciągnie się dość długo. Idąc ulicą Sienkiewicza można dotrzeć między innymi na Rynek i do Pałacu Biskupów Krakowskich. Na samej ulicy Sienkiewicza od czasu do czasu otwierany jest ryneczek handlowy, na którym można kupić jedzenie i inne ciekawostki z całego kraju. Jest to jednak okresowa okazja i miałem trochę szczęścia, że na nią natrafiłem. Poza okolicami ulicy Sienkiewicza same Kielce nie oferują zbyt wiele. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jest to dość niewielkie miasto. Akurat mi bardzo to pasuje. Szczerze mówiąc Kielce są jedną z większych miejscowości, jakie odwiedziłem ostatnimi czasy. Być może dlatego, że na co dzień mieszkam w dużej aglomeracji i swój wolny czas wolę spędzać w mniejszych miejscowościach.
Poza samymi miejskimi atrakcjami udało mi się trafić na kilka ciekawych osób. Podczas nocowania w pensjonacie natrafiłem na parkę, która zamówiła nocleg na jedną noc. Zrobili to chyba wyłącznie po to, aby uprawiać tam seks. Zaczęli zabawę punktualnie o 20, a skończyli w okolicach pierwszej w nocy. Nie zwróciłbym na to uwagi, gdyby nie fakt, że byli bardzo głośni i nocowali w pokoju obok. Przez chwilę nawet myślałem, żeby do nich dołączyć. Obawiałem się jednak, że nie wytrzymałbym tak długiego "pukania". Kolejną ciekawą osobą była sprzedawczyni z Kauflanda, która praktycznie wcisnęła mi pisemko erotyczne do rąk i stwierdziła: "Tutaj są fajne dziewczyny. Proszę mi wierzyć, przeglądałam". Cóż... nie ma to jak dobry chwyt marketingowy. Kolejną ciekawą osobą był jeden z moich sąsiadów z pensjonatu, z którym przypadkiem stałem na zewnątrz na papierosku. Obok nas przechodziły akurat dwie młode dziewczyny. Sąsiad się im przyjrzał, po chwili odwrócił się do mnie:
- Huuu... Nerkę do przeszczepu bym oddał.
Po tych doświadczeniach zacząłem się zastanawiać, czy wszyscy mieszkańcy Kielc są jurni, czy po prostu ja przypadkiem tak trafiłem. :D
Na koniec zostawiam Wam kilka wybranych zdjęć z Kielc. Po więcej zapraszam na Instagrama.
Wycieczka do Kielc (przemyślenia)
By Unknown
Darek urodził się w pełnej przemocy, patologicznej rodzinie. Rodzice znęcali się nad nim i jego rodzeństwem fizycznie i emocjonalnie już od najwcześniejszego dzieciństwa. Za najmniejsze przewinienie, a często nawet bez powodu, Darek otrzymywał srogie lanie. Rodzice stosowali wobec niego również tortury psychiczne, krzycząc na niego z całej siły i mieszając mu w głowie. Chłopak nie wytrzymywał ciągłej presji panującej w domu, dlatego zamykał się we własnym pokoju na długie godziny. Tam też stworzył własny świat marzeń i iluzji, który wkrótce stał się dla niego jedyną ucieczką przed smutną rzeczywistością...
W szkole Darek nie uzyskał zrozumienia dla swojej trudnej sytuacji rodzinnej. Nauczyciele nie interesowali się losem dziecka, tak samo jak dyrekcja. Podobno było wiele innych, ważniejszych spraw na ich głowach. Chłopiec nie potrafił też znaleźć kolegów wśród rówieśników. Dzieci od razu zauważyły, że Darek jest “inny”, że swoją wrażliwością, bujną wyobraźnią i nieufnością wobec ludzi odstaje od reszty grupy. Większość uczniów z klasy w ogóle nie chciała z nim rozmawiać. Niektórzy uczniowie wyśmiewali się z niego, inni prowokowali go do bójek. To spowodowało, że Darek jeszcze bardziej odciął się od ludzi i z nikim już nie chciał utrzymywać kontaktów. Przez cały czas narastały w nim gniew i wściekłość spowodowane tym, jak traktują go inni ludzie. Nie potrafił jednak wyrzucać z siebie złych emocji, ponieważ nikt go tego nie nauczył. Chłopak był totalnie nieprzystosowany do sytuacji, w której się znajdował. Gniew i frustracja, które przez długi czas się w nim kłębiły i nie dawały mu spokojnie funkcjonować, znalazły swoje ujście w dość nietypowy sposób. Chłopiec zaczął zabijać małe zwierzątka, które spotykał na osiedlu i w pobliskim lesie. Robił to coraz częściej i w coraz bardziej drastyczny sposób. Kiedy dręczyły go negatywne emocje, zabierał kuchenny nóż lub tasak i wychodził z domu, aby je odreagować na niewinnych istotach. Dzięki temu czuł się dużo lepiej...
Wkrótce Darek stał się mężczyzną a jego problemy dojrzały razem z nim. Pewnego dnia zdał sobie sprawę, że zabijanie niewinnych zwierząt już mu nie wystarcza. Wiedział również z autopsji, że nie może oczekiwać znikąd pomocy w rozwiązaniu jego problemów. Dlatego postanowił zabijać tych, którzy naprawdę powodują w nim negatywne emocje. Jego pierwszą ofiarą był jego “kolega” z dawnej klasy, który najbardziej go kiedyś dręczył. Kiedy go zabił, poczuł w sobie narastającą ulgę, jednak nie była ona go wystarczająca. Dlatego zabijał dalej, coraz częściej wybierając na ofiary przypadkowych ludzi. Myślał, że kiedyś odzyska dzięki temu spokój psychiczny. Po jakimś czasie pokochał zabijanie ludzi. Czerpał z niego ogromną satysfakcję psychiczną. Policja przez długi czas nie mogła złapać Darka, nie dostrzegając wspólnego motywu tych zabójstw. Dopiero, kiedy Darek został złapany na gorącym uczynku, cała układanka ułożyła się w logiczną całość. Morderca trafił pod sąd i otrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności. W więzieniu chłopakiem zajęli się psychiatrzy, próbując mu pomóc w wyleczeniu się z choroby i w resocjalizacji. Jednak mężczyzna, który przez całe życie był źle traktowany przez swoje otoczenie, nie był skłonny do współpracy z lekarzami. Choroba towarzyszyła mu przez resztę życia, które spędził w więziennej celi...
P.S.: W najbliższy piątek wyjeżdżam na tydzień do Kielc (3- 10 marca). Przez ten czas będę miał utrudniony dostęp do internetu i blogów.
Psychopata (opowiadanie)
By Unknown
Agata była zawsze buntowniczą nastolatką. Często uciekała ze szkoły i rzadko się uczyła, przez co miała ogromne problemy. Była nieposłuszna wobec rodziców, często postępowała wbrew ich woli. Nigdy też nie rozmawiała z nimi o swoich problemach. Wkrótce wpadła w złe towarzystwo. Z nowymi kolegami piła alkohol i paliła marihuanę. Po jakimś czasie zaczęła kraść różne rzeczy ze sklepów. Nie robiła tego z biedy, jej motywacją było wyłącznie pragnienie przeżycia przygody. Pewnego dnia Agata wraz z koleżanką zostały złapane w sklepie na gorącym uczynku podczas kradzieży butów i aresztowała je policja. Na komisariacie okazało się dodatkowo, że dziewczyny były pijane. Koleżanka Agaty miała już na swoim koncie wyrok za kradzież, musiała więc trafić do więzienia. Agata, która nie została nigdy wcześniej złapana, otrzymała możliwość odpracowania kary społecznie. Dziewczynie bardzo spodobała się ta opcja. Sądziła, że “odwali swoje” i szybko wróci do dotychczasowego życia...
Agata zaczęła pracę społeczną w telefonie zaufania dla nastolatków z problemami. Od kobiety, która go prowadziła, dowiedziała się, że na początku będzie się jedynie przysłuchiwała się, w jaki sposób rozmawiają z potrzebującymi inni pracownicy, a po pewnym okresie czasu sama zacznie odbierać telefony. Kobieta powiedziała też Agacie, że telefon zaufania służy wyłącznie rozmowie o problemach, nie ma natomiast na celu bezpośredniego ich rozwiązywania. Dziewczynie spodobała się jej obecna rola osoby wysłuchującej pseudo- problemów innych ludzi. W głębi duszy śmiała się ze wszystkiego, z czego nastolatki zwierzały się jej współpracownikom. Kobieta prowadząca telefon zaufania zauważyła, że Agata ma złe podejście do sprawy i zaczęła się zastanawiać nad poinformowaniem o wszystkim policji. Wszystko jednak szybko się zmieniło. Pewnego wieczoru dziewczyna została dłużej w biurze, aby je posprzątać. Kiedy nie było już nikogo poza nią, nagle zadzwonił telefon. Dziewczyna bała się go odebrać, ponieważ obowiązywał ją jeszcze zakaz szefowej. Postanowiła jednak zaryzykować. W słuchawce usłyszała cichy, wystraszony głos młodej dziewczyny. Nieznajoma opowiedziała Agacie o swoim problemie. Wyznała jej, że jest regularnie gwałcona przez swoich dwóch kolegów z klasy. Według jej słów działo się to wieczorem, tuż po zajęciach w szkole. Agata była przerażona tym, co usłyszała. Próbowała przekonać nieznajomą, aby zgłosiła się z tą sprawą na policję. Ona jednak nie chciała o tym słyszeć. Zadzwoniła do niej tylko dlatego, że bardzo długo trzymała tę sprawę w ukryciu i nie mogła już z tym wytrzymać. Agata próbowała przeciągnąć rozmowę w nieskończoność, aby dowiedzieć się jak najwięcej, jednak nieznajoma musiała szybko kończyć. Przedtem jednak kazała Agacie obiecać, że nie powie o sprawie nikomu oraz, że będzie przy telefonie następnego wieczoru o tej samej porze. Dziewczyna złożyła jej uroczystą przysięgę i na tym rozmowa się skończyła...
Agata była przerażona całą rozmową i nie wiedziała, co robić. Wiedziała, że nie może powiedzieć o niej nikomu ze współpracowników, ponieważ szybko wyleciałaby z pracy. Musiała zachować wszystko dla siebie. Po drugiej rozmowie dziewczyna zdała sobie sprawę, że zna skądś głos nieznajomej, jednak nie miała pewności skąd. Po trzeciej rozmowie była już pewna: nieznajoma mieszkała na tej samej ulicy, co ona i miała na imię Ewa. Rozmawiała z nią raz, kiedy wracała wieczorem z imprezy. Ewa była wtedy bardzo zapłakana a Agata chciała jej jakoś pomóc. Jednak wtedy została odtrącona. Teraz Agata wiedziała, w czym tkwił problem. Każdą kolejną rozmowę Agata traktowała śmiertelnie poważnie, starała się pocieszyć Ewę i pokazać jej różne możliwości wyjścia z trudnej sytuacji. Po jakimś czasie szefowa dziewczyny zauważyła, że zmieniła ona swoje nastawienie i stała się bardzo zaangażowała w pracę w telefonie zaufania. Wtedy też pozwoliła jej na rozmowy z klientami. Wkrótce potem Agata opowiedziała szefowej o Ewie, nie mówiąc jej jednak, kiedy zaczęła rozmawiać z dziewczyną. Powiedziała jej, że wie, kim jest dziewczyna i może pomóc w rozwiązaniu problemu. Szefowa Agaty miała olbrzymie wątpliwości, ponieważ nie temu służył telefon zaufania. Postanowiła jednak dać Agacie wolną rękę w tej sprawie, widząc ogromne zaangażowanie dziewczyny. Agata skontaktowała się z policją, która wkrótce zaczęła obserwować Ewę. Pewnego wieczoru policjanci zauważyli, że wokół dziewczyny kręci się dwóch potężnie zbudowanych, młodych mężczyzn. Postanowili poczekać na rozwój wydarzeń. Kiedy chłopcy zaczęli “dobierać się” do dziewczyny a ona zaczęła krzyczeć, policjanci włączyli koguty w radiowozach, podjechali do nich i wyciągnęli pistolety. Młodzi mężczyźni zostali aresztowani a dziewczyna pojechała na komendę w celu rozmowy z policyjnym psychologiem. Następnego dnia Agata przyszła do pracy cała rozpromieniona. W głębi duszy czuła, że to, co robi, spełnia jej marzenia zawodowe. Wiedziała też, że z buntowniczej nastolatki zmieniła się w porządną, wrażliwą osobę...
Telefon zaufania (opowiadanie)
By Unknown
Subskrybuj:
Posty (Atom)






